Wakacyjny Szybki Kęs – Smażalnia ryb „Eryk”

Będąc prawie dwa tygodnie w małej mieścinie jaką są Dąbki gdzieś musieliśmy się stołować. Chodząc w te i z powrotem po deptaku porównywaliśmy ceny, wciągaliśmy nosem kuchenne zapachy, oglądaliśmy co bywalcy mają na talerzach. Do żadnego, konkretnego miejsca nas to nie doprowadziło. Z pomocą przyszli nasi znajomi, którzy akurat przyjechali w te okolice jakieś dwa tygodnie przed nami. Obeznani co, gdzie, jak, po co i dlaczego polecili nam rodzinną smażalnię ryb „Eryk”. Zachwycali się nad przepysznym dorszem, zupą rybną i przystępnymi cenami. Knajpka z zewnątrz niczym się nie wyróżniała, ot bar taki, jakich większość w okolicy. Jednak…

Uni Bar „Eryk”

Zachęceni dobrym zdaniem znajomych postanowiliśmy wypróbować tamtejsze specjały. I… od tej pory stołowaliśmy się już tam aż do końca naszego pobytu. Na początek wypróbowaliśmy smażonego dorsza. Okazało się, że ryba nie jest smażona tylko świeża, kupowana z okolicznego, małego odłowu. Dzięki temu łatwo jest usunąć ości. Filet był biały, delikatny, miał cudowny zapach i przyjemnie „rozpływał” się w ustach. Nasza trzyletnia córa codziennie pytana, co je na obiad życzyła sobie rybkę, co jest chyba najlepszym przykładem, że była naprawdę najlepszej jakości.  Młoda odmawiała nawet fryteczek, ziemniaczków a nawet słodkości, a nad to wszystko stawiała rybę od Eryka. Z dnia na dzień coraz bardziej zaprzyjaźnialiśmy się z obsługą baru. Okazało się, że knajpa jest bardzo rodzinna. W kuchni, na straży zawsze stał tata z mamą, dwie córki obsługiwały gości. Oprócz wspomnianych przeze mnie dorszy można było spróbować również innych ryb, jednak świeży, morski przysmak górował nad pozostałymi. W karcie widniała też karkówka z grilla (nota bene wyśmienita i doskonale przyprawiona), pierś z kurczaka, schabowy i inne, polskie dania, oraz zupy, gdzie najlepszą okazała się  rybna (właściwie to były swoistego rodzaju flaczki, przepyszne i delikatne).  Może i wystrój nie jest wyjątkowo wyszukany, ściany pomalowane w morską kolorystykę, gdzieniegdzie przyklejone muszelki, bar zwykły, brązowy, za nim półki uginające się od piw (swoją drogą polecam browar Kormoran, z którym pierwszy raz zetknęłam się właśnie w Eryku, bombowe smaki, cała gama rodzajów… jest nawet irlandzkie i… zielone). Jednak główny klimat tworzą pracując tam ludzie. Gorąco polecam, niesamowity smak i niesamowita magia! [Kathleen]

Do Dąbek przybyłem z tygodniowym poślizgiem, więc przyjechałem na gotowe. Smażalnia u Eryka nie wyglądała zachęcająco ani z zewnątrz, ani wewnątrz nie wyróżniała się wystrojem. Ot, przydrożny bar, nieco na uboczu dąbkowskiego „deptaka”. Nie byłem przekonany, ale spróbowałem dorsza… i już wiedziałem, że dobrze zrobiona jest to ryba. Delikatna, bez ości, ogromna porcja i oczywiście smaczna. Do tego typowa, rodzinna atmosfera panująca w lokalu, nieco w stylu włoskich knajp. Rybka musiała pływać, obowiązkowo zamawiałem piwko, najczęściej Lubuskie lub Kormorana. A gdy morskie przysmaki się znudziły, bo ile można, brałem karkówkę lub schabowego. W końcu doczekaliśmy się rabatu, a na koniec rzewnego pożegnania i małego prezentu. Polecam, polecam – najlepszy dorsz, jakiego jadłem w życiu, świetna atmosfera, dobre piwo i przystępne ceny. Najlepsza jadłodajnia w Dąbkach. [MrSatan]

Reklamy
Wakacyjny Szybki Kęs – Smażalnia ryb „Eryk”

2 uwagi do wpisu “Wakacyjny Szybki Kęs – Smażalnia ryb „Eryk”

  1. M pisze:

    Problem z Erykiem jest taki, że nigdy więcej żadna ryba tak nie smakuje. Dzisiaj jadłem tam po raz któryś już raz w przeciągu roku, w różnych porach. Zawsze ryba jest wyśmienita, obsługa tak samo przyjemna a atmosfera rodzinna (No i ten kominek :D).

    Nie rozumiem jak można jeść inną rybę 🙂

    Do tego można zamówić świeżą rybę i przyrządzić ją sobie w domu według przepisu właściciela baru. Surowy smak zwyczajnego dorsza z porannego odłowu jest lepszy niż kupiony w sklepie rybnym łosoś, którego często dodaję do sushi.

  2. Jotgie pisze:

    Jadłem w tym barze… dzisiaj czyli 27.02.2012 już zresztą 4-ty raz w ciągu ostatniego roku. POTWIERDZAM! Za każdym razem wydaje mi się lepsza. Przywiozłem też surową, świeżutką do domu. Najlepiej smakuje… surowa ze świeżym chlebkiem z masłem posolona i popieprzona!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s