Dziki Młyn w parku Moczydło

Park Moczydło na warszawskiej Woli, który mamy praktycznie pod nosem, jest częstym miejscem spacerów z nasza córką. Nic dziwnego, że po wyczerpujących zabawach latem na placu zabaw czy zimą na górce trzeba zregenerować siły. A nie od dziś wiadomo, że najlepszą opcja jest dobry posiłek. Niestety, w okolicy wybór jest mały – opisywana już i nie najlepsza Cafe Grappa, świetna, ale trochę nie po drodze Pasja Smaku (notka wkrótce) lub jakieś wynalazki pizzo- i kebabo-podobne. Został jedynie Dziki Młyn, znany głównie z jednego z pierwszych odcinków Kuchennych Rewolucji Magdy Gessler. Ostatnio znów wpadliśmy tam na chwilę z córka i postanowiłem w końcu podzielić się moją opinią. Read more of this post

Frizzante

Tym razem knajping z trochę innej strony, w skromnym i spokojnym zaciszu domowym. A w czym rzecz? Dostałam niedawno bardzo intrygującą propozycję od Gabriela z bloga o winach dotrzechdych.pl, z której oczywiście skorzystałam, a jej wynikami dzielę się tutaj. Read more of this post

Babooshka – z rosyjską duszą

Sieć rosyjskich knajpek istnieje już od dłuższego czasu, nigdy jednak nie przekroczyłem ich progów. Zawsze coś musiało wypaść, nie było czasu lub występował inny, niezidentyfikowany bliżej, problem. Aż do ostatniej soboty, gdy to ukulturalnialiśmy się z córa w Teatrze Polskim na niezłym przedstawieniu dla dzieci, rozpoczynającym comiesięczny cykl bajek (swoją drogą – polecam). Po sztuce, jako że samochód mieliśmy zaparkowany daleko, postanowiliśmy rozgrzać się na szybko jakimś jedzeniem. Zaraz za budynkiem teatru, w małym pasażu ujrzałem szyld Babooshki i już wiedziałem, jaką strawą przepędzimy przenikający nasze członki mróz.

Read more of this post

Szybkim kęsem – Bali Cafe and Dim Sum House

Generalnie nie jestem zwolenniczką pożywiania się w restauracjach hipermarketowych. Wiadomo, że nic świeżego tam nie uświadczymy, wszystko mrożone, przygotowywane dużo wcześniej, później tylko odgrzewane. Czasami jednak przychodzi taki dzień, że nie ma innego wyjścia. Po żmudnych i długich sprawunkach, jakie załatwialiśmy w CH Blue City postanowiliśmy zaszyć się w jakimś kąciku i napełnić  brzuchy strawą. Z ciekawością zajrzeliśmy do Bali Cafe & Dim Sum House. Trzeba przyznać, że właściciele Galeria Bali & Buddha Club mieli świetny pomysł na otwarcie marketowych wersji swojej głównej restauracji. Ale czy jest tak samo dobrze? Read more of this post

Cafe Grappa

Jesienną porą, po wyczerpującym spacerze z córką, postanowiłem wpaść na szybkie “co-nieco” do Cafe Grappa. jest to kolejny lokal, po opisywanej Werandzie oraz pobliskim Dzikim Młynie, który znajduje się w mojej bezpośredniej okolicy. Od dłuższego czasu nosiłem się z tym, żeby odwiedzić to miejsce, jednak nigdy jakoś nie było po drodze. Tym razem nastąpiła wyższa konieczność  - córka była głodna, a mi nie chciało się jeszcze wracać do domu.

Read more of this post

Indie na Francuskiej

Złota jesień znów dała o sobie znać. Ten weekend zaczął się wyjątkowo ciepło i słonecznie. Nie można więc było go zaprzepaścić i gnuśnieć w domu. Knajping jest jednym z najlepszych sposobów na spędzenie miłych chwil w rodzinnym gronie. Zachęceni facebookową reklamą baru Macao, który znajduje się na ulicy Francuskiej postanowiliśmy sprawdzić co w trawie piszczy i czy faktycznie jedzenie jest tam tak smaczne jak mówią. Odnalezienie lokalu przy pl. Waszyngtona sprawiło nam nieco kłopotów. Zamiast szyldu z nazwą niewielka knajpka ukrywa się w cieniu zakładów bukmaherskich. Niech to jednak nikogo nie zraża. Zaręczam, że to miejsce, które nie wyróżnia się niczym z zewnątrz, w środku kryje wiele smacznych tajemnic. Read more of this post

Knajpiany PRL

Zdarzało nam się już pisać o knajpach z czasów PRLu (o nieistniejącej już Bagatelce przeczytasz tu). A tymczasem, na mieście powstaje coraz więcej restauracji, które usilnie starają się czar dawnych czasów odkopać z natłoku odchodzących z piedestału lokali “fusion”. Różnie to wychodzi, jednym lepiej innym gorzej. Trzeba przyznać, że jest to nie lada wyzwanie. Po pierwsze, powinno się odpowiednio wkraść w gusta tych, którzy lata 80-90′te dokładnie pamiętają. Z drugiej jednak strony nie można się opierać tylko na starej gwardii i wypadało by zachęcić smakiem i wystrojem młodsze pokolenie. Jak i czy udało się to Jadalni Popularnej? Więcej w rozwinięciu. Read more of this post

Degustacja win Salentein

Dziś trochę nietypowo, bo postanowiliśmy napisać o wrażeniach z zamkniętej degustacji win z argentyńskiej winnicy Salentein. Niejako łączy się to z szeroko rozumianym knajpingiem, ponieważ trunki te często goszczą w warszawskich restauracjach, które podpisały umowę z dystrybutorem – La Passion du Vin. Wina prezentował przedstawiciel winnicy na Europę Środkową - Rob van Oorschot. Read more of this post

Na Werandzie w Beirucie

Ostatnie dni sierpnia postanowiliśmy spędzić na szybkim sprawdzeniu, co piszczy w temacie nowo powstałych knajpek. Już mieliśmy zapuszczać się w kulinarny gąszcz lokali w samym centrum Warszawy, jednak przypadek skierował nas dosłownie kilka kroków od domu. Nie jest tajemnicą, że mieszkamy na Woli, gdzie można jedynie pomarzyć o znalezieniu względnie dobrego lokalu. Pobliski Dziki Młyn, który został “naprawiony” (w dużym cudzysłowie) przez program p. Gessler to temat na osobną notkę i to wcale nie w przychylnym tonie. Reszta zaś dzieli się na pizzerie, kebaby oraz bary szybkiej obsługi, czasem trafi się jedynie “chińczyk”. Jednak porą nocną, szukając miejsca do parkowania, zobaczyłem nowy szyld. I to w miejscu, gdzie bym się tego najmniej spodziewał, czyli dwa kroki od Urzędu Pracy a cztery od naszego domu. Postanowiłem wpaść tam następnego dnia, nie licząc w sumie na wiele. A był to tylko początek kulinarnej wyprawy.

Read more of this post

Boston Port

Boston Port powstał dawno temu, a założył ten mały barek przy Okolskiej Amerykanin, który przyjechał z Bostonu ze świetnym przepisem na zupę rybną, zwaną w kraju hamburgerów “chowder”. Po dwóch latach, mimo świetnych recenzji oraz wiernej klienteli, poddał się i odsprzedał małą budkę innym właścicielom. Nie wiem, może nie zrobił interesu życia, a może zniechęciła go polska rzeczywistość. Na szczęście zostawił przepisy i mogliśmy w sierpniowe popołudnie, zaraz po ślubie znajomych, zbadać ten kulinarny przybytek. Obecnie budka zyskała sporą przybudówkę, gdzie wśród różnych palemek oraz innej roślinności można spożywać rybo pochodne przysmaki. Jak stwierdziła obsługa, nasz knajpingowy guru, czyli Maciej Nowak często wpada na specjalność zakładu - zupę rybną, a na deser zamawia amerykański stek. Read more of this post

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 41 other followers